Ocena wątku:
- 0 głosów - 0 średnio
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
"Popularny" PAFARO - połowa lat 50-tych
|
Autor |
Wiadomość |
wigryman
Uczeń

Liczba postów: 140
Imię: elvis
Skąd: legnica
Pojazd: Inny
|
"Popularny" PAFARO - połowa lat 50-tych
Witam ponownie.
Kolejny odrestaurowany model w kolekcji.
Tym razem to wczesny „Popularny”. Połowa lat 50-tych sygnowany emblematem PAFARO.
Pierwotnie mógł to być również „Ambasador”, ale zdecydowałem się zrobić go na „Popularnego” z jednego względu. Widząc napis „Ambasador” młodsze pokolenie uznało by go za jakiegoś holendra albo niemca, a napis „Popularny” rozwiewa wszelkie wątpliwości, że to nasz rodzimy zabytek.
Ten będzie mi służył do poruszania się na co dzień po mieście, więc zrobiłem go w takiej trochę „bieda” wersji. Po prostu, nie wiem dlaczego, nie lubię błotników ani bagażników. Rama, koła, siodło, kierownica. Zamiast połysku dałem lakier w macie, bardziej podkreśla wiek roweru. Pozostało mi dołożyć dzwonek, linkę hamulca i można się lansować.
Dłubanina przy nim trochę się przeciągała, wiadomo – zima. Nie chciałem też rozpisywać się co do remontu jak przy innych moich egzemplarzach – ile można pisać to samo.
Jedyną nową zagwozdką było dla mnie nitowanie emblematu, a nie bardzo wiedziałem na początku jak się do tego zabrać.
Po pierwsze tabliczka przyszła w formie płaskiej. Musiałem ją wygiąć w ładny łuk. Zrobiłem sobie formę do jej wygięcia (pozytyw i negatyw) z dwóch rur o różnych średnicach, z czego ta dociskająca miała średnicę zewnętrzną dokładnie jak średnica główki ramy „Popularnego” a ta druga, wklęsła to przepołowiona główka ramy jakiejś starej „Ukrainy” o średnicy wewnętrznej minimalnie większej niż średnica „Popularnego”. Potem tabliczka w woreczek z polietylenu, żeby się nie porysowała, i pomiędzy profile. Delikatnie młoteczkiem i pięknie wygięta tabliczka była już gotowa.
Druga sprawa to, że otworki w tabliczce minimalnie rozstrzelone względem główki ramy. Musiałem w główce ramy minimalnie przesunąć jeden otworek, o jakieś 0,2-0,3mm. Bez tego nie było szans żeby nit wszedł w otwór. Nie byłem pewien czy nit będzie solidnie trzymał po takiej operacji, więc najpierw tabliczka poszła na klej cyjanoakrylowy, a nity to już kosmetyka. Zastanawiałem się jak je zakuć od środka, ale okazało się, że nity które przyszły razem z tabliczką tego nie wymagają. Były lekko ryflowane więc po ich delikatnym wbiciu same się mocno ustabilizowały.
Jeśli ktoś z Was miał do czynienia z zakuwaniem tabliczek do główki ramy, niech w wolnej chwili da znać jak sobie poradził.
Pozdrawiam i czekam na rowerową pogodę.
Poniżej stan pierwotny i końcowy (no prawie końcowy).
|
|
16-02-2025 13:15:19 |
|
|
usertm
Ekonomista

Liczba postów: 42
Imię: Maciej
Skąd: Kolno
Pojazd: Romet Komar
|
RE: "Popularny" PAFARO - połowa lat 50-tych
Cześć, bardzo ładnie wyszło!
Nie szkoda Ci takich ładnych opon do jazdy na codzień?
Szkoda, że nie postowałeś całego progresu. Może i to samo, ale takie postępy i prace zawsze fajnie się ogląda.
Pozdrawiam
|
|
21-02-2025 23:27:58 |
|
|
Dinozaur
Nowy

Liczba postów: 74
Imię: Jarek
Skąd: Wroclaw
Pojazd: Inny
|
RE: "Popularny" PAFARO - połowa lat 50-tych
Witam, to zakuwanie nitow od srodka - trzeba wyczuc : rure gruboscienna o duzej bezwladnosci lub pelny walek o mniejszej srednicy niz glowka ramy wewnatrz / wkrecasz w duze imadlo przykrecone do stolu, nakladasz glowke ramy na pret, wciskasz nity z tabliczka - do samej powierzchni glowki ramy, do konca i trzeba przylozyc scisle 'zaglawiacz' do glowek nitow i teraz : lekko podnoszac rame, zeby nity od wewnatrz oparly sie o ten walek, ale nie wysuwaly sie 'do gory' - uderzac lekkim mlotkiem w 'zaglawiacz' z wyczuciem / zeby glowka ramy, tabliczka i 'zaglawiacz' - jednoczesnie przesuwaly sie razem lekko 'w dol' i tak z wyczuciem ze 2 -3 razy, zeby nie uszkodzic glowek nitow, ale zeby jednoczesnie - rozplaszczyly sie koncowki nitow od wewnatrz...
Najlepiej wyprobowac to wczesniej na jakiejs 'sztukowej - zlomowej' glowce ramy, zeby wlasnie wyczuc, jak trzymac wszystko razem i jednoczesnie dociskac w 'dol' , uderzac lekko mlotkiem, itp.
Jesli nity sa 'ameliniowe' - to w miare latwo dojsc do wprawy, gorzej z miedzianymi - trzeba mocniej uderzac mlotkiem, ale tez da sie to wyczuc...
Pozdrawiam.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2025 00:10:54 przez Dinozaur.)
|
|
22-02-2025 00:10:11 |
|
|
wigryman
Uczeń

Liczba postów: 140
Imię: elvis
Skąd: legnica
Pojazd: Inny
|
RE: "Popularny" PAFARO - połowa lat 50-tych
Dinozaur - pomysł dobry, tylko jak będę trzymał zagłownik i młotek, to kto będzie delikatnie podnosił ramę, żeby nity się nie wysunęły. Czekam aż mi druga para rąk urośnie
Ale na poważnie - z tym ustabilizowanym wałkiem podsunąłeś mi pewną koncepcję. Przy następnym nitowaniu spróbuję włożyć nity łebkami od środka, i gdy rama pod własnym ciężarem je dociśnie, wtedy na wystające trzpienie pozostaje nałożyć blaszkę, i precyzyjnym zagłownikiem z wyczuciem ukształtować nowe główki.
Spróbuję na początek bez blaszki, same nity. Teoretycznie powinno się udać. Ciekaw jestem estetyki tych nowych łebków. Z aluminiowymi nitami nie powinno być problemów.
Pozdrawiam i dzięki za odzew.
|
|
24-02-2025 15:53:01 |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
|
|